Audiencja generalna 28 grudnia 2011 Drodzy bracia i siostry! Dzisiejsze spotkanie odbywa się w atmosferze Bożego Narodzenia, którą przenika wewnętrzna radość z narodzin Zbawiciela. Celebrowaliśmy tę tajemnicę parę dni temu, a jej echo rozbrzmiewa w liturgii tych dni. Jest to tajemnica światła, którą ludzie we wszystkich epokach przeżywają na nowo… Z kolei biorąc pod uwagę geologiczne zasoby w Nazarecie, po dziś dzień można tam znaleźć wszystkie rodzaje kamieni użytych do budowy izdebki Maryi. – Święty Domek nie posiada fundamentów, a w rejonie Marche wszystkie budynki je mają, mniej głębokie na równinie, głębsze na terenie pagórkowatym, niezależnie od epoki, w jakiej Z Wikipedii, wolnej encyklopedii. Klasztor Franciszkanów w Nazarecie − zespół klasztorny powstały w 1620 roku wraz z przyległą Bazyliką Zwiastowania Pańskiego i Kościołem św. Józefa w mieście Nazaret, na północy Izraela. Jest to siedziba wspólnoty franciszkańskiej. Kościół św. Józefa. Klasztor został zbudowany w 1620 Homilia Pawła VI w Nazarecie. Homilia Pawła VI w Bazylice Zwiastowania w Nazarecie, 5 stycznia 1964 roku. Nazaret jest szkołą, gdzie zaczyna się rozumieć życie Jezusa : szkołą Ewangelii. Tutaj rozumie się jak patrzeć, jak słuchać, medytować, jak przeniknąć tak głębokie i tajemnicze znaczenie tej prostej, pokornej i pięknej Domek Maryi ma wymiary 8,5 na 3,8 m i liczy prawie 4 m wysokości. Święty Dom (Santa Casa) to w zasadzie trzy ściany - oryginalnie miał on przylegać do stanowiącej jego przedłużenie groty, która do dziś znajduje się w bazylice w Nazarecie. Zobacz również: "Oj tak, porobiło się". Rozmowy z rosyjskiego pociągu kata sindiran buat orang serakah harta warisan. Największe miasto Galilei zdobywa serca pielgrzymów echem zwiastowania anielskiego oraz śladami skromnego życia Jezusa, Maryi i Józefa. Tu rozpoczęło się nowe życie w Chrystusie, tu był początek Nowego Testamentu... Miasto Nazaret (hebr. Natzerat; arab. En-Nasra) położone jest w Dolnej Galilei, około 9 km na zachód od Góry Tabor (w Dystrykcie Północnym, w Izraelu). Leży na wzgórzu nad doliną Ezdrelon, na wysokości 365 m Obecnie liczy ok. 70 tys. mieszkańców. Nazaret dzisiaj w niczym nie przypomina wsi z czasów, kiedy Maryja z dzbanem chodziła po wodę, a u Jej boku podążał mały Jezus i bosymi piętami wzniecał przydrożny kurz. Ponieważ o Nazarecie brak jakiejkolwiek wzmianki w Starym Testamencie czy dziele starożytnym, można domniemywać, że nie odgrywało żadnej istotnej wówczas roli. Nazaret był raczej niewielką mieściną, aczkolwiek zamieszkaną na bardzo długo przed wydarzeniami z Nowego Testamentu. Najstarsze fragmenty ceramiczne znalezione w czasie wykopalisk pochodzą z ok. 900 roku przed Chrystusem. Nazwa miasta po hebrajsku „nezer” oznacza latorośl, pączek, kwiat, pęd, po aramejsku zaś: wieże wartowniczą. Nie dziwi więc fakt, że Nazaret został nazwany kwiatem Galilei, a Maryja najpiękniejszą Córą Galilei. Archeolodzy odkryli, że już w I w. w Nazarecie istniała wspólnota judeo-chrześcijańska. Podczas badań znaleziono wiele domostw i istnieje duże prawdopodobieństwo, że w podobnej grocie (jakich tu wiele) mieszkała Święta Rodzina. Na jednej z kolumn odkrytych przez archeologów widnieje grecki napis "XE MAPIA" czyli Zdrowaś Maryjo. Jest to najstarsze znalezisko świadczące o popularności modlitwy, która od wieków kierowana była i jest do Bożej Rodzicielki. Ponoć jedna z pierwszych świątyń wzniesiona została tu już w IV wieku. Wystawił ją bogacz żydowski, Józef z Tyberiady, który przeszedł na chrześcijaństwo. Kościół - na miejscu, gdzie według podania miał stać domek świętej Rodziny - skrywał grotę zwiastowania. W roku 570 nawiedził tę bazylikę i opisał pielgrzym, Antoni z Piacenza. Potem w V wieku wybudowano tu nową, trzynawową bazylikę w stylu bizantyjskim, z przylegającym do niej konwentem W okresie dominacji muzułmańskiej osada podupadła. Do dziś dochowały się fundamenty i fragmenty mozaik. Świątynie tę zburzyli Persowie w VII w. Kilkaset lat później, kiedy w Ziemi Świętej władzę objęli rycerze krzyżowi, kościół wybudowany w piątym wieku chylił się ku upadkowi i wymagał pilnego remontu. Stąd też w XI wieku Tankred, książę Galilei wybudował w tym miejscu kościół w stylu romańskim. Była to najwspanialsza katedra ówczesnej Europy, a w Nazarecie ustanowiono biskupstwo. Niestety wraz z upadkiem państwa Krzyżowców, również i miasto upadło. W roku 1263 Bajbars na czele wojsk arabskich naciera na Nazaret i doszczętnie zburzył kościół Zwiastowania. Mimo całej zawieruchy historycznej, ruiny kościoła wraz z ze znajdującą się tam grotą pozostały licznie odwiedzanymi przez lokalnych chrześcijan i pielgrzymów, jako miejsca sprawowania kultu i modlitwy. Dopiero w roku 1620 franciszkanin o. Tomasz z Novarry, gwardian z Góry Syjon w Jerozolimie uzyskał od emira Fakhr ed-Dina pozwolenie na zakup ruin katedry. Grupa franciszkanów natychmiast zamieszkała w Nazarecie, aby strzec i bronić świętej Groty, lecz dopiero w roku 1730 pozwolono im na budowę kościoła Zwiastowania. Niedługo później, w roku 1871 kościół został rozbudowany. Jednak była to budowla niewielka i pozbawiona stylu- wybudowana naprędce i niegodna tak ważnego wydarzenia zbawczego, stąd podjęto decyzję o jego rozbiórce w roku 1955. Na ruinach przeprowadzono wykopaliska, a następnie wybudowano nowoczesną bazylikę dedykowaną Zwiastowaniu Pańskiemu (wg. projektu Giovanniego Muzio), którą konsekrowano 25 marca 1969r. Ponoć to najpiękniejsza świątynia katolicka na Bliskim Wschodzie! Potężna stożkowata kopuła, zakończona kamienną latarnią wznosząca się na wysokość 57 m. chroniąca relikwię - Grotę Zwiastowania. Autokar, którym jadę wije się uliczkami Nazaretu. Dość tu tłoczno a ruch samochodowy spory. Większość mijanych osób to Arabowie wyznający chrześcijaństwo. Niespotykanym tu wręcz widokiem jest Żyd noszący jarmułkę. Zatrzymujemy się na specjalnym parkingu a stąd uliczkami, wzdłuż arabskich straganów, odmiennych od tych z Jerozolimy, docieramy do Bazyliki Zwiastowania. Na tle błękitnego nieba świątynia prezentuje się dostojnie. Kościół okala plac otoczony wysokim murem. Wchodzę na dziedziniec. Ten od zachodu i południa otoczony jest krużgankami z mozaikami Matki Bożej, darem różnych narodów. Są tu także ślady polskie. Na jednej ze ścian w górnym kościele umieszczony został wykonany w ceramice wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej. Całość kompozycji dopełniają stojące niżej postacie Mieszka I i Dąbrówki, a także polskich świętych i żołnierzy w historycznych strojach z różnych epok. Oprócz tej pamiątki jest jeszcze jedna. W krużganku okalającym dziedziniec świątyni znajduje się wizerunek Matki Bożej trzymającej na prawej ręce Dzieciątko. Lewą ręką Boża Rodzicielka podtrzymuje płaszcz i matczynym gestem osłania kilka drobnych postaci w szarych mundurkach. Wokół Maryi umieszczone są herby miast polskich i napisy: "Wilno", "Katyń", "Lwów", "Kozielsk", a także prośba: "Powróć nas na Ojczyzny łono". Wizerunek Matki Bożej to ślad zostawiony przez polskich żołnierzy z armii generała Andersa, a także uczniów polskiej szkoły działającej w Nazarecie w latach 1942-1947. Potwierdza to w języku angielskim jeszcze jeden napis na tablicy, który głosi: Drodzy bracia i siostry! Dzisiejsze spotkanie odbywa się w atmosferze Bożego Narodzenia, którą przenika wewnętrzna radość z narodzin Zbawiciela. Celebrowaliśmy tę tajemnicę parę dni temu, a jej echo rozbrzmiewa w liturgii tych dni. Jest to tajemnica światła, którą ludzie we wszystkich epokach przeżywają na nowo w wierze i modlitwie. Właśnie dzięki modlitwie stajemy się zdolni do tego, by zbliżyć się do Boga w sposób zażyły i głęboki. Dlatego biorąc pod uwagę temat moich katechez, wygłaszanych w tym okresie, którym jest modlitwa, pragnę dzisiaj zachęcić was do refleksji nad tym, jakie miejsce zajmuje modlitwa w życiu Świętej Rodziny z Nazaretu. Dom w Nazarecie jest bowiem szkołą modlitwy, gdzie można nauczyć się słuchać, medytować, roztrząsać głębokie znaczenie objawienia się Syna Bożego, biorąc przykład z Maryi, Józefa i Jezusa. Pamiętne przemówienie wygłosił podczas wizyty w Nazarecie sługa Boży Paweł VI. Papież powiedział, że ucząc się od Świętej Rodziny, «pojmujemy, dlaczego potrzebujemy duchowej dyscypliny, jeśli chcemy postępować zgodnie z nauką Ewangelii i stać się uczniami Chrystusa». Dodał także: «Przede wszystkim uczy nas ona milczenia. O, gdyby mogło się w nas odrodzić poszanowanie milczenia, ów stan ducha godny podziwu i niezbędny, teraz gdy burzliwe i niepokojne życie w naszych czasach ogłusza nas swoim zgiełkiem, hałasem i wrzawą. O, milczenie w Nazarecie, naucz nas wytrwałości w dobrym myśleniu, skupienia na życiu wewnętrznym, gotowości do słuchania tajemniczych podszeptów Boga i wskazań prawdziwych nauczycieli» (Przemówienie w Nazarecie, 5stycznia 1964 r.). Możemy wiele się dowiedzieć o modlitwie i więzi z Bogiem Świętej Rodziny na podstawie ewangelicznych opowiadań o dzieciństwie Jezusa. Możemy zacząć od epizodu przedstawienia Jezusa w świątyni. Św. Łukasz opowiada, że Maryja i Józef, «gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby przedstawić Panu» (2, 22). Jak każda żydowska rodzina zachowująca Prawo Mojżeszowe rodzice Jezusa udają się do świątyni, by poświęcić pierworodnego Bogu i złożyć ofiarę. Pragnąc dochować wierności przepisom Prawa, wyruszają z Betlejem i podążają do Jerozolimy z Jezusem, który ma zaledwie czterdzieści dni; zamiast jednorocznego jagnięcia składają ofiarę prostych rodzin, czyli dwa gołębie. Celem pielgrzymki Świętej Rodziny jest wyrażenie wiary, ofiarowanie darów, symbolizujących modlitwę, i spotkanie z Panem, którego Maryja i Józef widzą w swoim Synu Jezusie. Niedoścignionym wzorem kontemplacji Chrystusa jest Maryja. Oblicze Syna należy do Niej ze szczególnej racji, bo to w Jej łonie On się ukształtował i od Niej wziął ludzkie podobieństwo. Nikt nie poświęcił się kontemplacji Jezusa z taką wytrwałością jak Maryja. Oczy Jej serca skupiają się na Nim już w momencie zwiastowania, kiedy Go poczyna za sprawą Ducha Świętego; w następnych miesiącach coraz bardziej odczuwa Jego obecność, aż do dnia narodzin, kiedy Jej oczy mogą z macierzyńską czułością wpatrywać się w twarz Syna, kiedy owija Go w pieluszki i kładzie w żłobie. Wspomnienia o Jezusie, utrwalone w Jej umyśle i sercu, naznaczyły każdy moment egzystencji Maryi. Żyje Ona wpatrując się w Chrystusa i bardzo sobie ceni każde Jego słowo. Św. Łukasz mówi: «Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu» (Łk 2, 19), opisując w ten sposób postawę Maryi w obliczu tajemnicy wcielenia, a ta postawa zdominuje całą Jej egzystencję: zachowywanie spraw i rozważanie ich w sercu. Łukasz jest Ewangelistą, który pozwala nam poznać serce Maryi, Jej wiarę (por. 1, 45), Jej nadzieję i posłuszeństwo (por. 1, 38), a zwłaszcza Jej życie wewnętrzne i modlitwę (por. 1, 46-56), Jej wolne przylgnięcie do Chrystusa (por. 1, 55). Wszystko to ma źródło w darze Ducha Świętego, który na Nią zstępuje (por. 1, 35), tak jak zstąpi na apostołów, zgodnie z obietnicą Chrystusa (por. Dz 1, 8). Ten obraz Maryi, który kreśli św. Łukasz, przedstawia Matkę Bożą jako wzór każdego wierzącego, który zachowuje i konfrontuje słowa i czyny Jezusa, a konfrontacja ta jest zawsze pogłębieniem poznania Jezusa. Za błogosławionym papieżem Janem Pawłem II (por. list apost. Rosarium Virginis Mariae) możemy powiedzieć, że wzorem modlitwy różańcowej jest właśnie Maryja, ponieważ modlitwa ta polega na kontemplowaniu tajemnic Chrystusa w duchowej jedności z Matką Pana. Zdolność Maryi do życia Bożym spojrzeniem jest, że tak powiem, zaraźliwa. Pierwszą osobą, która tego doświadczyła, jest św. Józef. Jego pokorna i szczera miłość do narzeczonej i decyzja o tym, by związać swoje życie z życiem Maryi, pociągnęła i wprowadziła również jego, który był «człowiekiem sprawiedliwym» (Mt 1, 19), do szczególnej zażyłości z Bogiem. Z Maryją, a potem zwłaszcza z Jezusem zaczął on bowiem w nowy sposób odnosić się do Boga, przyjmować Go w swoim życiu, włączać się w Jego plan zbawienia, wypełniając Jego wolę. Z ufnością zastosował się do polecenia anioła — «nie bój się wziąć do siebie Maryi» (Mt 1, 20) — wziął Maryję do siebie i podzielił z Nią życie; naprawdę oddał się całkowicie Maryi i Jezusowi, co pozwoliło mu dać doskonałą odpowiedź na otrzymane powołanie. W Ewangelii, jak widzimy, nie zachowało się ani jedno słowo Józefa: jego obecność jest milcząca, ale wierna, stała i wypełniona pracą. Możemy sobie wyobrazić, że on również, podobnie jak jego małżonka i w wewnętrznej harmonii z nią, w latach dzieciństwa i dorastania Jezusa żył rozkoszując się, że tak powiem, Jego obecnością w rodzinie. Józef wypełnił całkowicie i pod każdym względem swoją funkcję ojca. Na pewno wychowywał Jezusa do modlitwy, razem z Maryją. On w szczególności w szabat brał Go ze sobą do synagogi na nabożeństwo, jak też do Jerozolimy na wielkie święta ludu Izraela. Józef, zgodnie z żydowską tradycją, prowadził zapewne domową modlitwę, zarówno codzienną — rano, wieczorem, przy posiłkach — jak też z okazji głównych świąt religijnych. I tak Jezus, w rytmie dni, które spędził w Nazarecie, między prostym domem i warsztatem Józefa, nauczył się przeplatać modlitwą pracę oraz ofiarowywać Bogu również trud, którego wymaga zarabianie na chleb dla rodziny. I na koniec jeszcze jeden epizod, w którym Świętą Rodzinę gromadzi modlitwa. Czytaliśmy, że mając dwanaście lat, Jezus udał się z rodzicami do świątyni jerozolimskiej. Epizod ten miał miejsce podczas pielgrzymki, jak podkreśla św. Łukasz: «Rodzice Jego chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym» (2, 41-42). Pielgrzymka jest wyrazem religijności, wyrasta z modlitwy i jednocześnie do niej pobudza. Tutaj mowa jest o pielgrzymce paschalnej, i Ewangelista zwraca naszą uwagę na fakt, że rodzina Jezusa odbywa ją co roku, by uczestniczyć w uroczystościach w Świętym Mieście. Rodzina żydowska, podobnie jak chrześcijańska, modli się w domowym zaciszu, ale modli się także razem ze wspólnotą, uznając, że należy do wędrującego ludu Bożego, i pielgrzymka to właśnie wyraża, że lud Boży jest w drodze. Pascha jest centrum i szczytem tego wszystkiego i obejmuje wymiar rodzinny, a także wymiar kultu liturgicznego i publicznego. Opis epizodu, którego bohaterem jest dwunastoletni Jezus, zawiera także Jego pierwsze słowa: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» (2, 49). Po trzech dniach poszukiwań rodzice odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział wśród nauczycieli, przysłuchiwał się im i zadawał pytania (por. 2, 49). Na pytanie, dlaczego to uczynił ojcu i matce, odpowiada, że zrobił tylko to, co musi robić Syn, czyli być u Ojca. Wskazuje tym samym, kto jest Jego prawdziwym Ojcem, gdzie jest Jego prawdziwy dom, że w tym, co zrobił, nie ma nic dziwnego, nie było to nieposłuszeństwo. Został tam, gdzie musi być Syn, czyli u Ojca, i podkreślił, kto jest Jego Ojcem. W tej odpowiedzi główny nacisk został położony na słowo «Ojciec», co prowadzi do tajemnicy chrystologicznej. Słowo to otwiera zatem tajemnicę, jest kluczem do tajemnicy Chrystusa, który jest Synem, i do tajemnicy nas, chrześcijan, którzy jesteśmy synami w Synu. Jednocześnie Jezus uczy nas, jak być synami właśnie poprzez obcowanie z Ojcem w modlitwie. Tajemnica chrystologiczna, tajemnica egzystencji chrześcijańskiej jest wewnętrznie powiązana z modlitwą, oparta na niej. Jezus nauczy później swoich uczniów modlić się, mówiąc: kiedy się modlicie, mówcie: «Ojcze». I, naturalnie, nie mówcie tego tylko słowami, ale całym waszym życiem, uczcie się coraz lepiej mówić waszym życiem «Ojcze»; w ten sposób będziecie prawdziwymi synami w Synu, prawdziwymi chrześcijanami. Tutaj, kiedy Jezus jeszcze w pełni dzieli życie Rodziny z Nazaretu, ważne jest, by zwrócić uwagę na oddźwięk, jaki mogło wywołać w sercach Maryi i Józefa słowo «Ojciec», które usłyszeli z ust Jezusa, oraz objawienie, podkreślenie, kto jest Ojcem, a także to, że to słowo padło z Jego ust ze świadomością Jednorodzonego Syna, który właśnie dlatego został trzy dni w świątyni, która jest «domem Ojca». Możemy sobie wyobrazić, że życie Świętej Rodziny od tego momentu jeszcze bardziej przepełniała modlitwa, bo z serca Jezusa, gdy był chłopcem — a potem dorastającym młodzieńcem — nieustannie promieniowało i znajdowało odzwierciedlenie w sercach Maryi i Józefa owo głębokie poczucie więzi z Bogiem Ojcem. Ten epizod ukazuje nam prawdziwą sytuację, atmosferę przebywania z Ojcem. Rodzina z Nazaretu jest więc pierwszym wzorem Kościoła, w którym dzięki obecności Jezusa i Jego pośrednictwu wszyscy żyją w synowskiej więzi z Bogiem Ojcem, co przemienia również więzi między ludźmi. Drodzy przyjaciele, ze względu na te różne aspekty, które krótko przedstawiłem w świetle Ewangelii, Święta Rodzina jest ikoną kościoła domowego, powołanego do wspólnej modlitwy. Rodzina jest kościołem domowym i musi być pierwszą szkołą modlitwy. W rodzinie dzieci od najmłodszych lat mogą uczyć się zmysłu Boga, dzięki nauce i przykładowi rodziców; mogą żyć w atmosferze nacechowanej obecnością Boga. Wychowanie autentycznie chrześcijańskie nie może pomijać doświadczenia modlitwy. Jeśli dziecko nie nauczy się modlitwy w rodzinie, później trudno będzie tę lukę zapełnić. Dlatego chcę was zachęcić do odkrycia na nowo, jak pięknie jest modlić się razem jako rodzina, ucząc się od Świętej Rodziny z Nazaretu, i rzeczywiście stawać się jednym sercem i jedną duszą, prawdziwą rodziną. Dziękuję. Po polsku: Pozdrawiam obecnych tu Polaków. W atmosferze świąt Bożego Narodzenia i bliskiego już Nowego Roku życzę wszystkim wielu łask, a zwłaszcza daru pokoju, radości i codziennego szczęścia. Niech wam Bóg błogosławi! Benedykt XVI A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim. […] Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi ( Łk 2, 39 – 40; 51 – 52). Temat dzieciństwa Jezusa i życia codziennego w Nazarecie jest niemal zupełnie przemilczany przez Ewangelistów. Natomiast obszernie i wręcz z fantazją ujęty w apokryfach oraz niezliczonych lokalnych legendach. Apokryfy wręcz prześcigają się w przytaczaniu fantastycznych cudów, jakich miał dokonać Jezus w Nazarecie. Aby odczuć ich klimat posłuchajmy jednej opowieści z Ewangelii Tomasza: Pewnego dnia Jezus bawił się z dziećmi na dachu; jedno z nich upadło i zabiło się. Na ten widok dzieci uciekły. Jezus zaś pozostał sam. Rodzice zabitego dziecka mówili do Jezusa: „Ty zrzuciłeś to dziecko”. Jezus im odrzekł: „Ja go nie pchnąłem”. A gdy oni mu grozili, Jezus zszedł do tego, który był zabity i rzekł: „Zenonie – takie było bowiem jego imię – czy to ja cię strąciłem?”. On podniósł się natychmiast i rzekł: „Nie, mój panie”. Gdy rodzice dziecka to ujrzeli, byli zdumieni i chwalili Pana. Według apokryfów Jezus był nie tylko cudownym i posłusznym dzieckiem, ale również psocił i płatał figle. Niektóre z nich są nie do przyjęcia nawet z punktu etycznego, jak np. zamiana dzieci w świnie; inne z kolei mają świadczyć o „naturalności” połączonej z cudownością młodego Jezusa. W Ormiańskiej Ewangelii Dzieciństwa czytamy: Jezus zebrał trochę pyłu ziemi, rzucił go w powietrze i pył zamienił się w muchy i komary i całe miasto napełniło się nimi; a one bardzo dokuczały ludziom i zwierzętom. Drugi raz wziął trochę gliny i ulepił z niej pszczoły i osy, rzucił je wśród dzieci i spowodował wśród nich zamieszanie. W rzeczywistości Jezus nie dokonał w Nazarecie żadnego spektakularnego cudu. Wbrew ewangeliom apokryficznym, ptaki lepione przez Niego z gliny nie umiały fruwać. Nie kazał też wytrysnąć źródłu przed wejściem do domu, aby Matka nie musiała nosić wody ze studni w miasteczku (F. Fernandez-Carvajal). Pewne fakty życia Jezusa znajdujemy w ewangelicznych opisach życia publicznego. Egzegeci podkreślają jednak, że dzieci i kobiety nie były w tym czasie obiektem zainteresowań. W Nazarecie Maryja zapewne przeżywała najpiękniejsze chwile swego życia. Była świadkiem rozwoju fizycznego, duchowego i intelektualnego Jezusa. Co więcej, była Jego wychowawczynią, by później stać się uczennicą i towarzyszką. Maryja odcisnęła niezatarte piętno na osobie swojego Syna, na Jego ludzkim sposobie bycia, wypowiadania się, modlitwach, których dzieci uczyły się od rodziców. To Ona przekazała Mu znajomość języka ojczystego – aramejskiego i zapewniła najdoskonalsze wychowanie w wierze, jakie tylko mogło otrzymać izraelskie dziecko… Od swojej Matki Jezus przejął wdzięk, łagodność, słodycz i współczucie (F. Fernandez-Carvajal). Jezus jako Człowiek zechciał przejść wszystkie etapy rozwojowe człowieka i wzrastać w latach i w łasce u Boga i u ludzi (Łk 2, 52). By rozwijać się harmonijnie wybrał sobie najlepszą matkę i najlepszego ojca. Jezus mógł osiągnąć tak doskonałą równowagę uczuciową, której świadectwo daje Ewangelia, tylko i wyłącznie przy doskonałym mężczyźnie, jakim był Józef, dzielącym los z doskonałą kobietą, jaką byłą Maryja (P. Chauchard). W Nazarecie Maryja „dzieliła miłość” między Jezusa a Józefa. Maryja była najbardziej kochaną i najbardziej kochającą ze wszystkich małżonek. Maryja i Józef mogli kochać się wspaniałomyślnie i bez reszty, ponieważ byli zdolni do miłości nie znającej nawet cienia egoizmu. […] Oddali Panu na własność wszystko, co posiadali: swą wolność, miłość, swe szczęście małżeńskie upodobania i słuszne przecież dążenia (B. Martelet). Życie w małżeństwie nigdy nie jest wolne od konfliktów i problemów emocjonalnych. Małżonków różni przecież temperament, charakter, świat uczuciowy i duchowy. Istnieją różnice płci, wychowania, mentalności. Podobnie było w rodzinie nazaretańskiej. Bóg niczego nie stwarza seryjnie, swych dzieci nie prowadzi tą samą drogą i nie narzuca im jednakowego tempa. Ale mimo tych różnic Maryję i Józefa łączyło powołanie: wypełnić to, czego Bóg od nich oczekiwał (B. Martelet). Miłość Maryi i Józefa naznaczona była milczeniem. Ewangeliści nie przytaczają żadnego dialogu, żadnej wymiany zdań między nimi. Są ludźmi dogłębnie milczącymi. Maryja rozważa w sercu, a Józef działa bez słów. W ich milczeniu jest ukryta głębia i tajemnica. Nie przypomina ono „cichych dni” małżeńskich, wynikłych najczęściej z kłótni i nieporozumień oraz próbie narzucania własnego zdania. Nie przypomina również milczenia zakochanych, pełnych podziwu wobec siebie i żarliwości, lecz (nieraz) bezkrytycznych. Milczenie Maryi i Józefa jest przestrzenią, w której następuje wzajemne zrozumienie, zaufanie i może rozwijać się miłość. Oboje przezywają ciszę nie jako mur odgradzający od współmałżonka, lecz jako przestrzeń wyjątkową, jako czas poświęcony na spotkanie z Bogiem. Nie obawiają się szukać zrozumienia własnej tajemnicy i tajemnicy drugiej osoby w Bogu. Relacja z Bogiem, relacja, którą możemy określić rzadkim w słowniku małżeńskim słowem „modlitwa”, jest fundamentem małżeńskiego zrozumienia (A. Fumagalli). Rodzina nazaretańska uczy potrzeby ciszy i samotności. Można wręcz powiedzieć, że cisza jest „językiem Boga”. Przebywanie w ciszy przed Bogiem prowadzi do pełnej akceptacji siebie, do przyjęcia życia ze wszystkimi ograniczeniami, cierpieniami i ludzkimi zranieniami. Prowadzi do prawdziwej wspólnoty i przyjęcia z wdzięcznością daru drugiego człowieka. Prowadzi również do prawdziwego spotkania z Bogiem. Nie spotkamy Boga, jeśli będziemy ulegać pokusie ucieczki przed sobą, przed własnym niepokojem wewnętrznym, przed duchowymi pragnieniami. Człowiek, który boi się siebie, będzie również bał się stanąć w samotności przed Bogiem. Maryja w Nazarecie prowadziła prosty, ubogi styl życia. W ikonografii przedstawiana bywa zwykle, szyjąc lub przędząc; podczas gdy Józef jest pochłonięty pracą ciesielską w warsztacie. Mówiąc językiem współczesnym, była „gospodynią domową” i do jej zajęć należała troska o dom. Księga Przysłów, sławiąc dzielną niewiastę, w pewnym sensie antycypuje mądrość, trud, zaangażowanie i troskę o dom Maryi: Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły. Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa; nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia. O len się stara i wełnę, pracuje starannie rękami. Podobnie jak okręt kupiecki żywność sprowadza z daleka. Wstaje, gdy jeszcze jest noc, i żywność rozdziela domowi, a obowiązki – swym dziewczętom. Myśli o roli – kupuje ją: z zarobku swych rąk zasadza winnicę. Przepasuje mocą swe biodra, umacnia swoje ramiona. Już widzi pożytek z swej pracy: jej lampa wśród nocy nie gaśnie. Wyciąga ręce po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono. Otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce. Dla domu nie boi się śniegu, bo cały dom odziany na lata, sporządza sobie okrycia, jej szaty z bisioru i z purpury. W bramie jej mąż szanowany, gdy wśród starszyzny kraju zasiądzie. Płótno wyrabia, sprzedaje, pasy dostarcza kupcowi. Strojem jej siła i godność, do dnia przyszłego się śmieje. Otwiera usta z mądrością, na języku jej miłe nauki. Bada bieg spraw domowych, nie jada chleba lenistwa. Powstają synowie, by szczęście jej uznać, i mąż, ażeby ją sławić: Wiele niewiast pilnie pracuje, lecz ty przewyższasz je wszystkie. Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana. Z owocu jej rąk jej dajcie, niech w bramie chwalą jej czyny (Prz 31, 10-31). Życie nazaretańskie, chociaż proste i zwyczajne było pełne wewnętrznej harmonii, uporządkowania i pokoju. Już sam wschodni sposób życia jest przeciwieństwem stylu zachodniego. Dominuje w nim pokój, cierpliwość, brak nerwowości i pośpiechu, gościnność, życzliwość i otwartość. Cechy te zapewne w jeszcze większym stopniu charakteryzowały życie Świętej Rodziny. Najpiękniejsze w rodzinie z Nazaretu było życie duchowe, ciągłe trwanie w obecności Boga i troska, aby zawsze być w tym, co należy do Ojca (por. Łk 2, 49). Maryja i Józef żyli, wsłuchując się nieustannie w wolę Boga. Co więcej, sam Jezus wsłuchiwał się w wolę Ojca. Być może wydaje nam się, że bycie Bogiem oznacza wyjście poza krąg posłuszeństwa, by móc czynić cokolwiek. Jednak w relacjach pełnych miłości jest dokładnie przeciwnie. Osoby kochające wsłuchują się w siebie, by móc nawzajem spełniać swoje pragnienia. I tak jest również w Trójcy Świętej i w Świętej Rodzinie. Wilfrid Stinissen odnosi modlitwę „Chwała Ojcu” w pierwszym rzędzie do Trójcy Świętej. „Chwała Ojcu” – mówi Syn „i Synowi” – odpowiada Ojciec „i Duchowi Świętemu” – kontynuują Ojciec i Syn. Wsłuchiwać się w siebie, spełniać swoje pragnienia, służyć sobie wzajemnie i czcić się – to jest miłość i szczęście Trójcy Świętej, które naśladowała „ziemska Trójca” w Nazarecie. Poprzez obecność Jezusa, Syna Bożego na ziemi, zwykła codzienna rzeczywistość została uświęcona. Bóg „wszedł w profanum”. Objawił się w Dziecku, które wzrasta w posłuszeństwie, w codziennej ciężkiej pracy, w życiu prostej ubogiej rodziny… Ewangelia nie mówi nic ani o codziennych zajęciach, ani o wzajemnych kontaktach, ani o tym, jak się ubierano czy też jakie spożywano potrawy. Jest to jakby sugestia, aby nie naśladować postaw zewnętrznych, ale by otworzyć swoje serce dla tych uczuć, którymi żyło serce Jezusa oraz serca Maryi i Józefa. W Nazarecie wszyscy darzyli się miłością, czas wypełniała praca, pomagano innym, a wszystkie postanowienia Opatrzności przyjmowano zawsze z ufnością i miłością (B. Martelet). Odtąd nie można już udawać, że sprawy codzienne są nieistotne i błahe. One stają się teraz miejscem spotkania (bądź odrzucenia) Bożej obecności w naszym życiu (B. Maggioni). Prostota i zwyczajność pozwala cieszyć się drobnymi sprawami dnia i odkrywać obecnego w nim Boga. My zwykle wpadamy w skrajności. Szukamy życia wielkiego, kolorowego, bajkowego, albo wpadamy w rutynę, monotonię lub uciekamy od codzienności. Tymczasem do szczęścia nie jest potrzebny świat zmysłowych wrażeń, kariera, sława, stanowisko, pieniądze, prestiż… Nie jest również ważne, czy wydarzenia dnia są małe, szare, ukryte czy wielkie, publiczne. Ważne jest tylko, czy potrafimy codzienność czynić przestrzenią przyjmowania i dawania miłości. Pytania do refleksji i modlitwy: • Czy troszczę się o rozwój duchowy, intelektualny, uczuciowy? • Jaka było moje dzieciństwo? Czy przypominam sobie czułość, ciepło i miłość matki oraz pewność i bezpieczeństwo płynące od ojca? • Co mnie najbardziej fascynuje w rodzinie nazaretańskiej? • Jaki jest mój ideał rodziny? • Czy odnoszę się z szacunkiem do „inności” i specyfiki każdego człowieka? • Czy w moich spotkaniach z ludźmi (w mojej wspólnocie) jest czas na milczenie i słuchanie? • Czy pociąga mnie prosty, ewangeliczny styl życia? • Które cechy życia ludzi Wschodu cenię sobie szczególnie? • Z czym kojarzą mi się terminy: „wola Boża” i „posłuszeństwo”? • Jak przeżywam codzienność? • Czy odkrywam w moim zwyczajnym życiu dyskretną obecność Boga? fot. Jeremy Mura on Unsplash Santa Casa w Loreto i antygrawitacja Włosi doskonale znają historię Wędrującego Domu Maryi. Otóż we Włoszech nie wiadomo jakim sposobem znalazł się Dom z pierwszych wieków chrześcijaństwa, dom o pochodzeniu palestyńskim – jak dowiodły tego badania. Dom ten „wędrował” przez kilka lat min. jakiś czas stał w Chorwacji, aż ostatecznie osiadł we Włoszech. W tv Trwam widziałem film opisujący dość szczegółowo jego historię. Nie wiadomo do końca kto i jak przeniósł dom – mówi się, że dokonali tego Aniołowie, potem dopowiada, że to była rodzina Angelich, czyli właśnie Aniołów. W sanktuarium znajduje się np. obraz na którym namalowano mapę wędrówki domu. Autorzy filmu twierdzą, że zaprawa użyta do murowania cegieł domu ma skład chemiczny odpowiadający terenom palestyńskim. Dom min. pewnego dnia odkryto stojący na leśnej drodze – stał w ten sposób, ze jeden jego narożnik wisiał ponad rowem. Takich informacji nie mogłem znaleźć w internecie, była o tym mowa tylko we filmie. Z filmu wynika - mowi się o tym wprost - że dom przemieszczał się w powietrzu, prowadzony przez 7 kul światła. To opis tetragramu. Informacje z polskiego internetu: Sanktuarium Santa Casa w Loreto (wł. Santa Casa di Loreto) – rzymskokatolickie sanktuarium Świętego Domku we włoskim Loreto. Sanktuarium Domu Świętego składa się z XV-wiecznej bazyliki oraz z starożytnego Santa Casa. Na całym świecie znajdują się kopie Świętego Domku, wokół których tworzone są sanktuaria, w Pradze, Santa Fe (Nowy Meksyk, USA), a także w kilku miastach w Polsce, gdzie nazywa się je domkami loretańskimi. Główną atrakcją sanktuarium loretańskiego jest Święty Domek (wł. Santa Casa di Loreto). Jest to budynek z kamienia o wymiarach 8,5 m x 3,8 m x 4,1 m, z drzwiami po stronie północnej oraz parą drzwi od strony południowej i oknem po zachodniej. Zewnętrzne ściany domku to marmurowe płaskorzeźby, przedstawiające sceny z życia Maryi (znane z Ewangelii i apokryfów) oraz wyobrażenia proroków. Wewnątrz Santa Casa znajduje się rzeźba przedstawiającą tzw. Madonnę z Loreto. Historia tego budynku sięga co najmniej końca okresu krucjat. Według tradycji, jest to domu z Nazaretu, w którym Maryja urodziła się i wychowała, doświadczyła zwiastowania i w którym mieszkał w dzieciństwie Jezus Chrystus. Według podań, po wniebowstąpieniu Jezusa dom został przekształcony w kościół. Aby ochronić dom przez zniszczeniem przez Turków w 1291, kupiecka rodzina de Angeli sfinansowała i zorganizowała przewóz Domku (prawdopodobnie przy udziale Templariuszy) drogą morską przez Bałkany, i w 1294 dalej do Recanati. Stara tradycja głosi, a współczesne odkrycia historyczno – archeologiczne potwierdzają, że w Loreto przechowuje się dom nazaretański Niepokalanej. Dziś wiemy, że ziemskie mieszkanie Maryi składało się z dwóch pomieszczeń: groty wykutej w skale, którą czci się po dzień dzisiejszy w Nazarecie oraz części dobudowanej z kamienia, przylegającej do skalnej ściany. Według tradycji, w XIII wieku, kiedy krzyżowcy zostali ostatecznie wyparci z Palestyny, domurowana część domu Maryi została przeniesiona do Loreto. Badania naukowe wykazały, że kamienie wykorzystane do budowy Świętego Domku zostały obrobione w sposób popularny w Galilei za czasów Chrystusa. Z pojawieniem się tej niezwykłej relikwii na włoskiej ziemi związana jest pewna legenda. Otóż, kiedy Turcy zajęli Ziemię Świętą, zamożna rodzina De Angelis (Aniołowie) postanowiła uratować z Nazarety domek, w którym mieszkała św. Rodzina. Dzięki ich staraniom przywieziono go w częściach na statku do Loreto. Nazwisko tej rodziny – Aniołowie – przyczyniło się do stworzenia legendy, która opowiada, że Santa Casa została przeniesiona przez anioły z nieba nad łąkami i morzami w bezpieczne miejsce, do Loreto. Piękna legenda głosi, że Domek z Ziemi Świętej do Loreto przenieśli Aniołowie. Historycy zaś dowodzą, że relikwie przetransportowała rycerska rodzina o nazwisku De Angelis, która miała posiadłość w pobliżu tego miasta. Od roku 1294 Święty Domek znajduje się w Loreto. Jego autentyczność potwierdził papież Mikołaj V w 1449 r. słowami: "Domek Bożej Rodzicielki jest prawdziwym domkiem, w którym Słowo Ciałem się stało", wykutymi potem w ołtarzu. Rzeczywiście, od końca XIII w. w relacjach pielgrzymów do Ziemi Świętej przestały pojawiać się wzmianki o domu Świętej Rodziny w Nazarecie (pątnicy wspominają już tylko o samej Grocie Zwiastowania). Kamienne relikwie zostały przewiezione najpierw do Dalmacji (dzisiejsza Chorwacja), skąd w roku 1294 przetransportowano je do wybrzeży Italii. Dokumenty znalezione w Bibliotece Watykańskiej podają, że inicjatorem kolejnych przenosin Domku Maryi była wysoko postawiona grecka rodzina o nazwisku de Angelis, co znaczy... Aniołowie - stąd prawdopodobnie wzięła się legenda o anielskiej interwencji podczas transportu relikwii do Loreto. Zresztą, czyż można wykluczyć pomoc duchów niebieskich w przeprowadzeniu tak skomplikowanej operacji, jaką w średniowieczu było przeniesienie, przewiezienie i ponowna rekonstrukcja kamiennego budynku, w dodatku z jednej strony połączonego ze skalną grotą? Prawda historyczna Badania naukowe przeprowadzone przez archeologów, historyków i architektów potwierdziły, że oba obiekty: Grota Zwiastowania w Nazaret oraz Święty Domek czczony w Loreto idealnie do siebie pasują, tworząc jedną całość. Analiza struktury geologicznej kamieni, z których zbudowane są ściany Domku nie pozostawia wątpliwości, że pochodzą one z terenu Galilei. Zresztą sama budowla stanowi typowy przykład ubogiego galilejskiego domu z epoki poprzedzającej narodziny Chrystusa i nie wykazuje żadnych cech wspólnych z budowlami powstającymi na przestrzeni wieków w regionie Marche we Włoszech, gdzie leży Loreto. W roku 1291, kiedy krzyżowcy zostali ostatecznie wyparci z Palestyny, tracąc ostatnią twierdzę - Akkę, przylegającą do groty, część domu Maryi wywieziono potajemnie z Palestyny. W archiwach watykańskich znaleziono dokumenty świadczące o tym, że budynek z Nazaretu został przetransportowany drogą morską przez włoską rodzinę noszącą nazwisko Angeli, co po włosku znaczy aniołowie. Cała operacja przeprowadzona była w sekrecie ze względu na niespokojne czasy i strach, by cenny ładunek nie wpadł w niepowołane ręce. Była to na tyle skomplikowana akcje, że bez udziału Opatrzności i wojska anielskiego wydaje się, że była nie do przeprowadzenia. Nie od razu przewieziony budynek znalazł się w Loreto. Trafił najpierw do Tarsu, dzisiejszej Chorwacji, a dopiero po trzech latach pieczołowicie złożono go w całość w lesie laurowym, stąd późniejsza nazwa Loretto. Prace ukonczono oficjalnie 10 grudnia 1294 roku. Nie ulega też wątpliwości, że to ten sam Domek. W XIX w. prowadzono szczegółowe badania naukowe, które w pełni potwierdziły autentyczność tego bezcennego zabytku. Dalsze badania dokumentów archiwalnych, studia filozoficzne i ikonograficzne oraz wykopaliska archeologiczne dodatkowo potwierdzają autentyczność Świętego Domku, co do datowanego wieku i tego, że tworzył jedność z Grotą w Nazarecie. Święty Domek był też pierwszą świątynią i pierwszym kościołem a niejednokrotnie nazywany bywa „przybytkiem nowego przymierza”. Arka Przymierza Starego Testamentu, ze wznoszącym się nad nią obłokiem, wyrażała obecność Boga pośród swego ludu, Święty Domek zaś przygarnął samego Boga, który stał się człowiekiem - mawiają skłonni do teologicznego patrzenia na rzeczywistość. Audiencja generalna 28 grudnia 2011 Drodzy bracia i siostry! Dzisiejsze spotkanie odbywa się w atmosferze Bożego Narodzenia, którą przenika wewnętrzna radość z narodzin Zbawiciela. Celebrowaliśmy tę tajemnicę parę dni temu, a jej echo rozbrzmiewa w liturgii tych dni. Jest to tajemnica światła, którą ludzie we wszystkich epokach przeżywają na nowo w wierze i modlitwie. Właśnie dzięki modlitwie stajemy się zdolni do tego, by zbliżyć się do Boga w sposób zażyły i głęboki. Dlatego biorąc pod uwagę temat moich katechez, wygłaszanych w tym okresie, którym jest modlitwa, pragnę dzisiaj zachęcić was do refleksji nad tym, jakie miejsce zajmuje modlitwa w życiu Świętej Rodziny z Nazaretu. Dom w Nazarecie jest bowiem szkołą modlitwy, gdzie można nauczyć się słuchać, medytować, roztrząsać głębokie znaczenie objawienia się Syna Bożego, biorąc przykład z Maryi, Józefa i Jezusa. Pamiętne przemówienie wygłosił podczas wizyty w Nazarecie sługa Boży Paweł VI. Papież powiedział, że ucząc się od Świętej Rodziny, «pojmujemy, dlaczego potrzebujemy duchowej dyscypliny, jeśli chcemy postępować zgodnie z nauką Ewangelii i stać się uczniami Chrystusa». Dodał także: «Przede wszystkim uczy nas ona milczenia. O, gdyby mogło się w nas odrodzić poszanowanie milczenia, ów stan ducha godny podziwu i niezbędny, teraz gdy burzliwe i niepokojne życie w naszych czasach ogłusza nas swoim zgiełkiem, hałasem i wrzawą. O, milczenie w Nazarecie, naucz nas wytrwałości w dobrym myśleniu, skupienia na życiu wewnętrznym, gotowości do słuchania tajemniczych podszeptów Boga i wskazań prawdziwych nauczycieli» (Przemówienie w Nazarecie, 5stycznia 1964 r.). Możemy wiele się dowiedzieć o modlitwie i więzi z Bogiem Świętej Rodziny na podstawie ewangelicznych opowiadań o dzieciństwie Jezusa. Możemy zacząć od epizodu przedstawienia Jezusa w świątyni. Św. Łukasz opowiada, że Maryja i Józef, «gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby przedstawić Panu» (2, 22). Jak każda żydowska rodzina zachowująca Prawo Mojżeszowe rodzice Jezusa udają się do świątyni, by poświęcić pierworodnego Bogu i złożyć ofiarę. Pragnąc dochować wierności przepisom Prawa, wyruszają z Betlejem i podążają do Jerozolimy z Jezusem, który ma zaledwie czterdzieści dni; zamiast jednorocznego jagnięcia składają ofiarę prostych rodzin, czyli dwa gołębie. Celem pielgrzymki Świętej Rodziny jest wyrażenie wiary, ofiarowanie darów, symbolizujących modlitwę, i spotkanie z Panem, którego Maryja i Józef widzą w swoim Synu Jezusie. Maryja wzorem kontemplacji Chrystusa Niedoścignionym wzorem kontemplacji Chrystusa jest Maryja. Oblicze Syna należy do Niej ze szczególnej racji, bo to w Jej łonie On się ukształtował i od Niej wziął ludzkie podobieństwo. Nikt nie poświęcił się kontemplacji Jezusa z taką wytrwałością jak Maryja. Oczy Jej serca skupiają się na Nim już w momencie zwiastowania, kiedy Go poczyna za sprawą Ducha Świętego; w następnych miesiącach coraz bardziej odczuwa Jego obecność, aż do dnia narodzin, kiedy Jej oczy mogą z macierzyńską czułością wpatrywać się w twarz Syna, kiedy owija Go w pieluszki i kładzie w żłobie. Wspomnienia o Jezusie, utrwalone w Jej umyśle i sercu, naznaczyły każdy moment egzystencji Maryi. Żyje Ona wpatrując się w Chrystusa i bardzo sobie ceni każde Jego słowo. Św. Łukasz mówi: «Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu» (Łk 2, 19), opisując w ten sposób postawę Maryi w obliczu tajemnicy wcielenia, a ta postawa zdominuje całą Jej egzystencję: zachowywanie spraw i rozważanie ich w sercu. Łukasz jest Ewangelistą, który pozwala nam poznać serce Maryi, Jej wiarę (por. 1, 45), Jej nadzieję i posłuszeństwo (por. 1, 38), a zwłaszcza Jej życie wewnętrzne i modlitwę (por. 1, 46-56), Jej wolne przylgnięcie do Chrystusa (por. 1, 55). Wszystko to ma źródło w darze Ducha Świętego, który na Nią zstępuje (por. 1, 35), tak jak zstąpi na apostołów, zgodnie z obietnicą Chrystusa (por. Dz 1, 8). Maryja jest wzorem modlitwy różańcowej Ten obraz Maryi, który kreśli św. Łukasz, przedstawia Matkę Bożą jako wzór każdego wierzącego, który zachowuje i konfrontuje słowa i czyny Jezusa, a konfrontacja ta jest zawsze pogłębieniem poznania Jezusa. Za błogosławionym papieżem Janem Pawłem II (por. list apost. Rosarium Virginis Mariae) możemy powiedzieć, że wzorem modlitwy różańcowej jest właśnie Maryja, ponieważ modlitwa ta polega na kontemplowaniu tajemnic Chrystusa w duchowej jedności z Matką Pana. Zdolność Maryi do życia Bożym spojrzeniem jest, że tak powiem, zaraźliwa. Pierwszą osobą, która tego doświadczyła, jest św. Józef. Jego pokorna i szczera miłość do narzeczonej i decyzja o tym, by związać swoje życie z życiem Maryi, pociągnęła i wprowadziła również jego, który był «człowiekiem sprawiedliwym» (Mt 1, 19), do szczególnej zażyłości z Bogiem. Z Maryją, a potem zwłaszcza z Jezusem zaczął on bowiem w nowy sposób odnosić się do Boga, przyjmować Go w swoim życiu, włączać się w Jego plan zbawienia, wypełniając Jego wolę. Z ufnością zastosował się do polecenia anioła — «nie bój się wziąć do siebie Maryi» (Mt 1, 20) — wziął Maryję do siebie i podzielił z Nią życie; naprawdę oddał się całkowicie Maryi i Jezusowi, co pozwoliło mu dać doskonałą odpowiedź na otrzymane powołanie. W Ewangelii, jak widzimy, nie zachowało się ani jedno słowo Józefa: jego obecność jest milcząca, ale wierna, stała i wypełniona pracą. Możemy sobie wyobrazić, że on również, podobnie jak jego małżonka i w wewnętrznej harmonii z nią, w latach dzieciństwa i dorastania Jezusa żył rozkoszując się, że tak powiem, Jego obecnością w rodzinie. Józef wypełnił całkowicie i pod każdym względem swoją funkcję ojca. Na pewno wychowywał Jezusa do modlitwy, razem z Maryją. On w szczególności w szabat brał Go ze sobą do synagogi na nabożeństwo, jak też do Jerozolimy na wielkie święta ludu Izraela. Józef, zgodnie z żydowską tradycją, prowadził zapewne domową modlitwę, zarówno codzienną — rano, wieczorem, przy posiłkach — jak też z okazji głównych świąt religijnych. I tak Jezus, w rytmie dni, które spędził w Nazarecie, między prostym domem i warsztatem Józefa, nauczył się przeplatać modlitwą pracę oraz ofiarowywać Bogu również trud, którego wymaga zarabianie na chleb dla rodziny. Czemuście Mnie szukali? I na koniec jeszcze jeden epizod, w którym Świętą Rodzinę gromadzi modlitwa. Czytaliśmy, że mając dwanaście lat, Jezus udał się z rodzicami do świątyni jerozolimskiej. Epizod ten miał miejsce podczas pielgrzymki, jak podkreśla św. Łukasz: «Rodzice Jego chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym» (2, 41-42). Pielgrzymka jest wyrazem religijności, wyrasta z modlitwy i jednocześnie do niej pobudza. Tutaj mowa jest o pielgrzymce paschalnej, i Ewangelista zwraca naszą uwagę na fakt, że rodzina Jezusa odbywa ją co roku, by uczestniczyć w uroczystościach w Świętym Mieście. Rodzina żydowska, podobnie jak chrześcijańska, modli się w domowym zaciszu, ale modli się także razem ze wspólnotą, uznając, że należy do wędrującego ludu Bożego, i pielgrzymka to właśnie wyraża, że lud Boży jest w drodze. Pascha jest centrum i szczytem tego wszystkiego i obejmuje wymiar rodzinny, a także wymiar kultu liturgicznego i publicznego. Opis epizodu, którego bohaterem jest dwunastoletni Jezus, zawiera także Jego pierwsze słowa: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» (2, 49). Po trzech dniach poszukiwań rodzice odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział wśród nauczycieli, przysłuchiwał się im i zadawał pytania (por. 2, 49). Na pytanie, dlaczego to uczynił ojcu i matce, odpowiada, że zrobił tylko to, co musi robić Syn, czyli być u Ojca. Wskazuje tym samym, kto jest Jego prawdziwym Ojcem, gdzie jest Jego prawdziwy dom, że w tym, co zrobił, nie ma nic dziwnego, nie było to nieposłuszeństwo. Został tam, gdzie musi być Syn, czyli u Ojca, i podkreślił, kto jest Jego Ojcem. W tej odpowiedzi główny nacisk został położony na słowo «Ojciec», co prowadzi do tajemnicy chrystologicznej. Słowo to otwiera zatem tajemnicę, jest kluczem do tajemnicy Chrystusa, który jest Synem, i do tajemnicy nas, chrześcijan, którzy jesteśmy synami w Synu. Jednocześnie Jezus uczy nas, jak być synami właśnie poprzez obcowanie z Ojcem w modlitwie. Tajemnica chrystologiczna, tajemnica egzystencji chrześcijańskiej jest wewnętrznie powiązana z modlitwą, oparta na niej. Jezus nauczy później swoich uczniów modlić się, mówiąc: kiedy się modlicie, mówcie: «Ojcze». I, naturalnie, nie mówcie tego tylko słowami, ale całym waszym życiem, uczcie się coraz lepiej mówić waszym życiem «Ojcze»; w ten sposób będziecie prawdziwymi synami w Synu, prawdziwymi chrześcijanami. Poczucie więzi z Bogiem Ojcem Tutaj, kiedy Jezus jeszcze w pełni dzieli życie Rodziny z Nazaretu, ważne jest, by zwrócić uwagę na oddźwięk, jaki mogło wywołać w sercach Maryi i Józefa słowo «Ojciec», które usłyszeli z ust Jezusa, oraz objawienie, podkreślenie, kto jest Ojcem, a także to, że to słowo padło z Jego ust ze świadomością Jednorodzonego Syna, który właśnie dlatego został trzy dni w świątyni, która jest «domem Ojca». Możemy sobie wyobrazić, że życie Świętej Rodziny od tego momentu jeszcze bardziej przepełniała modlitwa, bo z serca Jezusa, gdy był chłopcem — a potem dorastającym młodzieńcem — nieustannie promieniowało i znajdowało odzwierciedlenie w sercach Maryi i Józefa owo głębokie poczucie więzi z Bogiem Ojcem. Ten epizod ukazuje nam prawdziwą sytuację, atmosferę przebywania z Ojcem. Rodzina z Nazaretu jest więc pierwszym wzorem Kościoła, w którym dzięki obecności Jezusa i Jego pośrednictwu wszyscy żyją w synowskiej więzi z Bogiem Ojcem, co przemienia również więzi między ludźmi. Drodzy przyjaciele, ze względu na te różne aspekty, które krótko przedstawiłem w świetle Ewangelii, Święta Rodzina jest ikoną kościoła domowego, powołanego do wspólnej modlitwy. Rodzina jest kościołem domowym i musi być pierwszą szkołą modlitwy. W rodzinie dzieci od najmłodszych lat mogą uczyć się zmysłu Boga, dzięki nauce i przykładowi rodziców; mogą żyć w atmosferze nacechowanej obecnością Boga. Wychowanie autentycznie chrześcijańskie nie może pomijać doświadczenia modlitwy. Jeśli dziecko nie nauczy się modlitwy w rodzinie, później trudno będzie tę lukę zapełnić. Dlatego chcę was zachęcić do odkrycia na nowo, jak pięknie jest modlić się razem jako rodzina, ucząc się od Świętej Rodziny z Nazaretu, i rzeczywiście stawać się jednym sercem i jedną duszą, prawdziwą rodziną. Dziękuję. po polsku: Pozdrawiam obecnych tu Polaków. W atmosferze świąt Bożego Narodzenia i bliskiego już Nowego Roku życzę wszystkim wielu łask, a zwłaszcza daru pokoju, radości i codziennego szczęścia. Niech wam Bóg błogosławi! źródło 0 0 głosów Oceń ten tekst!

dom maryi w nazarecie