- głową muru nie przebijesz. dzięki bardzo mi pomogłeś dzięki Reklama Reklama izydory izydory Jakie jabłko,taka córka,jaka matka taka córka.
Jeśli jeszcze nie graliście lub macie dzieci, które mogą być zainteresowane taką formą rozrywki w połączeniu z edukacją - gorąco polecam 💪 ️
Übersetzung von "głową muru nie przebijesz" in Deutsch. mit dem Kopf durch die Wand wollen ist die Übersetzung von "głową muru nie przebijesz“ in Deutsch. Beispiel übersetzter Satz: Wtedy, kiedy pomyślałem już, że głową muru nie przebiję, znalazłem inną gitarę. ↔ Aber als ich gerade dachte, ich wäre in eine Sackgasse
Józef Piłsudski przyszedł na świat w 1867 r. Jego rodzina miała korzenie szlacheckie i patriotyczne. Jako młody człowiek brał udział w konspiracyjnych działa
Paluszek i główka, to szkolna wymówka. , Uciekaj, gdzie pieprz rośnie., Słuchaj uchem, a nie brzuchem., Głową muru nie przebijesz., Bazgrze, jak kura pazurem..
kata sindiran buat orang serakah harta warisan. 25 maja 2012 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał prawomocny wyrok w sprawie z powództwa 5-siu nauczycieli przeciwko Gminie Niechanowo i Szkole Podstawowej w Drachowie. Niestety wójt Eugeniusz Zamiar nie wykonał wyroku, lekceważąc prawo. Gmina Niechanowo pokazała nauczycielom figę dlatego, że zapadły 3 prawomocne wyroki: 2 w NSA – zamiar likwidacji szkoły i likwidacja Szkoły Podstawowej w Drachowie Naczelny Sąd Administracyjny uznał za dokonany z naruszeniem prawa, czyli uznał, że szkoła w Drachowie pod względem prawnym istnieje – mówi poseł Zbigniew Dolata. Nauczyciele zwrócili się do Sądu Pracy. Zapadł najpierw wyrok w I instancji w Sądzie Rejonowym w Gnieźnie, potem w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, który zasądził od Szkoły Podstawowej w Drachowie odszkodowanie w postaci trzech pensji miesięcznych. To były kwoty w granicach 10-ciu tysięcy złotych w przypadku trzech nauczycieli i 4-ech tysięcy złotych w przypadku dwójki nauczycieli. Szkoła faktycznie nie istnieje, ale w uzasadnieniu Sąd Okręgowy w Poznaniu stwierdził, że pod względem prawnym jak najbardziej istnieje, jest podmiotem prawa. Istnieje dlatego, że Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że została zlikwidowana niezgodnie z prawem. Takie orzeczenie jest prawomocne. Podobnie jak orzeczenie Sądu Pracy – okazało się, że jednomiesięczne wynagrodzenie miało rygor natychmiastowej wykonalności i tutaj gmina Niechanowo wypłaciła nauczycielom kwoty w granicach 3-ech tysięcy złotych, natomiast pozostałych pieniędzy gmina już wypłacić nie chce. Działał w tej sprawie komornik sądowy, który wydał postanowienie, że nie może wyegzekwować tych pieniędzy z powodu bezskuteczności egzekucji i zrezygnował z podejmowania dalszych działań. Nauczyciele zwracali się do wojewody, ministra sprawiedliwości, ministra edukacji narodowej – wszystkie te interwencje były bezskuteczne. Najbardziej kuriozalna jest postawa wojewody wielkopolskiego Piotra Florka, który osobiście wysłał pismo do tych nauczycieli, w którym stwierdził, że nie widzi naruszeń prawa i nie udzieli tym nauczycielom pomocy, chociaż ma ustawowy obowiązek nadzoru nad jednostkami samorządu terytorialnego w zakresie właśnie legalności. A czym innym jest jak nie łamaniem prawa lekceważenie prawomocnych wyroków sądowych. Gmina w sposób ewidentny łamie prawo i do tego jeszcze wójt gminy, który nie wykonuje wyroku sądowego, naraża gminę na dodatkowe koszty, ponieważ te kwoty, które zostały zasądzone, zostały zasądzone wraz z odsetkami od 2011 roku. Tutaj narosło już przez te kilka lat po kilka tysięcy złotych i z każdym dniem ta kwota należności, które sąd zasądził dla nauczycieli, rośnie. To jest moim zdaniem narażanie gminy na niepotrzebne koszty. Nauczyciele nie ustawali w dążeniach do wypłaty zasądzonych pieniędzy. Niestety byli zdani na samych siebie. Nauczyciele domagali się przywrócenia do pracy – dodaje poseł. Wiadomo, że sąd oddalił w tym zakresie powództwo, bo uznał, że faktycznie nie ma tej szkoły, więc nie może przywrócić do pracy. Ale domagają się wypłaty tego odszkodowania. Mają wyrok sądowy i okazuje się, że ten prawomocny wyrok sądowy mogą sobie oprawić w ramkę, powiesić na ścianie, bo Państwo Polskie nie potrafi wyegzekwować prawomocnego wyroku. Krótko mówiąc – obywatel ściera się z władzami, które utrzymywane są za publiczne pieniądze, procesy prowadzą za publiczne pieniądze przeciwko obywatelom. Na to nie ma zgody. Ja wystąpiłem do ministra administracji i cyfryzacji o zajęcie się tą sprawą. Przedstawiłem cały tok tej sprawy i domagam się podjęcia skutecznych działań. Prawnie takie możliwości istnieją. Wojewoda może nawet wnioskować do prezesa rady ministrów o odwołanie wójta jeżeli ten narusza Konstytucję i ustawy a tu w tym przypadku mamy do czynienia z podobną sytuacją. Ja uważam, że jeśli ta sprawa nie zostanie pomyślnie załatwiona zgodnie z poczuciem praworządności, to będzie to zachęta dla wszystkich innych, żeby łamać prawo. Na to nie możemy pozwolić. Ja apeluję do moich kolegów parlamentarzystów, abyśmy wspólnie wystąpili do wójta Niechanowa, bo ja z panem wójtem rozmawiałem – niestety bezskutecznie, aby przekonać go do tego, aby prawa nie łamał. Gmina Niechanowo wypłaciła nauczycielom jednomiesięczne wynagrodzenie, które również było uwzględnione w wyroku sądu. Następnie domagała się zwrotu wypłaconych pieniędzy. Po interwencji posła Zbigniewa Dolaty władze gminy uznały, że odstępują od żądania zwrotu wynagrodzenia wypłaconego na skutek wynikającego z ustawy rygoru natychmiastowej wykonalności. Wójt wykonał więc część wyroku sądu. Z wiadomych tylko sobie przyczyn postanowił nie zastosować się do pozostałej części prawomocnego wyroku. (Buk)
Głową muru nie przebijesz Tak jak ty nienawidzę kiedy psy robią krzywe jazdy nigdy w życiu nikt nie będzie mówił mi jak mam żyć pod uwagę biorę tylko rap pełen prawdy Nigdy w życiu nikt nie będzie mówił jaki mam być tak jak ty nie lubiany, bo nie spuszcza gardy Nigdy w życiu nie poddaję się to nie mój styl wiem, że razem damy radę, tylko wiesz mierz na zamiary siłę, bo głową muru nie przebijesz Dom pełen bólu w którym alkohol to guru i problemów multum w chuj tu zmartwień miejscem zamieszkania stara kamienica parter szczęścia tu nie znajdziesz raczej to co ważne zapomniane w głowie zamęt stale ze stanem przygnębienia żyjesz dalej ciągle tracąc wiarę że cokolwiek jeszcze może zmienić się na lepsze że pech i lęk co prześladuje cię jak cień nie odejdzie tracisz sens, wszystko wali się na łeb w sercu gniew i żal to nie miało być tak wśród czterech ścian każdy plan już nie raz trafił szlag już nie raz chciałeś rzucić ten balans lecz nie wyszło promień nadziei zgasł już nie wierzysz w lepszą przyszłość wiesz, tak myśląc nie osiągniesz nic trzeba robić coś wciąż a nie w miejscu gnić bo nic samo się nie zrobi, głową muru nie przebijesz weź, to boli Tak jak ty nienawidzę kiedy psy robią krzywe jazdy nigdy w życiu nikt nie będzie mówił mi jak mam żyć pod uwagę biorę tylko rap pełen prawdy Nigdy w życiu nikt nie będzie mówił jaki mam być tak jak ty nie lubiany, bo nie spuszcza gardy Nigdy w życiu nie poddaję się to nie mój styl wiem, że razem damy radę, tylko wiesz mierz na zamiary siłę, bo głową muru nie przebijesz Czas goni siłą rzeczy, żyj chwilą chwila ciekawość wyleczy ubezpieczy skazanych na straty lepiej być nie kumatym co do jutrzejszego dnia widzisz może płoniesz jak pochodnia kto to wie, głową muru nie przebijesz mnie więc po chuj zagłębiasz się tam gdzie dzisiaj się już kończy a jutro zaczyna dobra rozkmina szalejąca bez podstaw przyszłość na bok odstaw co ma być to będzie wszędzie od dziejów zarania Dzieje mówią, są warte wysłuchania następne dni z pewnością do pokonania ktoś upadł, później wstawał świat od zarodka powstawał i trwa i jest i trwać będzie być może po co o to pytać sam własny wizerunek stworzę X niewiadoma o każdej porze człowiek przybity do ściany taki fakt napomniany, nowy rozdział zapisany Nie pierwszy nie ostatni, póki żyjesz, póki żyjesz zrozum, że głową muru nie przebijesz Tak jak ty nienawidzę kiedy psy robią krzywe jazdy nigdy w życiu nikt nie będzie mówił mi jak mam żyć pod uwagę biorę tylko rap pełen prawdy Nigdy w życiu nikt nie będzie mówił jaki mam być tak jak ty nie lubiany, bo nie spuszcza gardy Nigdy w życiu nie poddaję się to nie mój styl wiem, że razem damy radę, tylko wiesz mierz na zamiary siłę, bo głową muru nie przebijesz Rosjann Kamraci Brać Audi, vide, sile Nie chcę stać w przodzie, lecz też nie chcę stać w tyle Niektórym się wydaje, że znają mnie już dobrze ja odpowiem wam krótko, że bardzo się mylicie co tkwi w tym chłopaku, co w nim naprawdę drzemie kto doceniał że mam głos wyjść na przeciw siebie a taka tu istnieje, niestety to już widać niektórym się wydaje, że mogą się tu przydać gówno jak spierdolić to pojadą równo Nikt nie jest najmądrzejszy nikt nie robi to na próżno ten rap to nie praca tylko forma zajęcia On mnie motywuje (on mnie motywuje do lepszego życia zachęca) gdzie każe lim za dużo, ty swoim życiem żyjesz choćbyś był najmądrzejszy głową muru nie przebijesz Tak jak ty nienawidzę kiedy psy robią krzywe jazdy nigdy w życiu nikt nie będzie mówił mi jak mam żyć pod uwagę biorę tylko rap pełen prawdy Nigdy w życiu nikt nie będzie mówił jaki mam być tak jak ty nie lubiany, bo nie spuszcza gardy Nigdy w życiu nie poddaję się to nie mój styl wiem, że razem damy radę, tylko wiesz mierz na zamiary siłę, bo głową muru nie przebijesz
In the end everything will be OK. And if it’s not OK means that it is not the ten cytat (Hotel Marigold). W tłumaczeniu wprost nieco traci, ale nadal ma końcu wszystko będzie dobrze. A jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to jeszcze nie Ci się? Ja go sobie wzięłam kilka lat temu, w samolocie w drodze na drugi koniec świata, gdzie życie rzuciło moją przyjaciółkę. Dlatego poza samą treścią przywołuje pozytywne emocje. I tak sobie go mam i jest moim napojem energetycznym gdy życie odcina mi prąd i wszystko idzie nie tak. I gdy nie mam siły na tak, czasem bywa tak, że stajesz pod ścianą i masz pewność, że to naprawdę jest koniec i nic dobrego w nim nie widzisz i nic dobrego w nim nie ma. I nie ma szans na ciąg dalszy, który mógłby sytuację jeszcze odmienić na dobrą. I oczywiście możesz załamać ręce, usiąść pod ścianą albo walić w nią głową i pogrążyć się w rozpaczy. Tylko czy na pewno tego chcesz? Być może jesteś przyzwyczajony/a do takiego sposobu reagowania, bo tak reagowali w dzieciństwie Twoi bliscy, bo tak reagują wszyscy wokół żyjesz to znaczy, że jest dobrze, jakkolwiek źle na pozór by było. Ja naprawdę wierzę, że nie ma sytuacji bez wyjścia. To znaczy są. Gdy się wali głową w mur zamiast szukać drzwi, okna, poluzowanej cegły albo drabiny. Musisz tylko chcieć zobaczyć, że to nie koniec. Bo jeśli nawet nie znajdziesz niczego, co pozwoli Ci dostać się na drugą stronę, to może znak, że pora pójść w innym kierunku? Tak, tak po prostu. Koniec czasem jest gdzie indziej – a kto szuka ten to nie czas na to, co za tą akurat ścianą, o którą się rozbiłeś/aś, może tam nie ma nic, co dałoby Ci to, czego szukasz? I czasem samo zaakceptowanie tego faktu jest już tym dobrym końcem. W końcu 😉 to Ty decydujesz jak zareagujesz na to, co Ci się przytrafia. Czy ślepa uliczka Cię zagotuje, bo była niemiłosiernie długa a na początku zabrakło znaku, że ślepa. Czy okaże się, że po drodze wydarzyło się kilka dobrych rzeczy, zobaczyłaś/eś kilka pięknych widoków, poznałeś ludzi, siebie. Bo czasem nie chodzi o cel. I może świadomość, że tak może być, pozwoli Ci znaleźć dobre w najgorszym nawet końcu?
Jakiś czas temu jeden z czytelników bloga opisał taką sytuację: “W pytaniu moim chodzi oczywiście o zniesienie współwłasności i podział fizyczny nieruchomości. Jak widzimy podział fizyczny budynku jest dokonany przedstawionym zapisem. Dość istotną sprawą jest w tym przypadku podział fizyczny gruntu oraz kwestia korzystania z klatek schodowych. Jak widać budynek posiada dwie odrębne klatki schodowe. Poprzez klatkę schodową znajdująca się od ogrodu dostać można się jedynie do lokali na parterze budynku, czyli własności Pana Y. Z klatki schodowej znajdującej się od ulicy można dostać się do lokalu Pana Y oraz Pani X. Czy możliwym jest w opisanym przypadku dokonanie podziału (fizyczne zniesienie współwłasności) w taki sposób, aby Pan Y korzystał jedynie z klatki schodowej od ogrodu i zrzekł się z praw do klatki schodowej od ulicy budynku? Oczywiście konieczny jest również podział i zniesienie współwłasności gruntu na którym leży nieruchomość i zapewnienie drogi koniecznej dojazdowej do części gruntu od strony ogrodu oraz klatki schodowej do strony ogrodu, które po zniesieniu współwłasności staną się własnością Pana Y. Własnością Pani Y w tym przypadku staje się część ogrodu od strony ulicy wraz z klatką schodową od strony ulicy oczywiście zapewniając i wytyczając konieczną drogę dojazdową dla Pana Y.” W powyższej sytuacji, niestety sama wola współwłaścicieli w kwestii podziału nieruchomości nie wystarczy, dlatego że odpowiednie przepisy regulują również dokonywanie pionowego podziału budynku. Zgodnie z paragrafem 4 ust. 1 Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 7 grudnia 2004 roku w sprawie sposobu i trybu dokonywania podziałów nieruchomości ( Nr 268, poz. 2663) jeżeli przedmiotem podziału jest nieruchomość zabudowana, a proponowany jej podział powoduje także podział budynku, granice projektowanych do wydzielenia działek gruntu powinny przebiegać wzdłuż pionowych płaszczyzn, które tworzone są przez ściany oddzielenia przeciwpożarowego usytuowane na całej wysokości budynku od fundamentu do przekrycia dachu. W budynkach, w których nie ma ścian oddzielenia przeciwpożarowego, granice projektowanych do wydzielenia działek gruntu powinny przebiegać wzdłuż pionowych płaszczyzn, które tworzone są przez ściany usytuowane na całej wysokości budynku od fundamentu do przekrycia dachu, wyraźnie dzielące budynek na dwie odrębnie wykorzystywane części, które mają własne wejścia i są wyposażone w odrębne instalacje. Reasumując, nawet jeżeli współwłaściciele “dogadali się” w kwestii podziału działki i budynku, a budynku nie da podzielić się pionowo w taki sposób, aby linia podziału biegła równo wzdłuż całej wysokości budynku, to nawet dobra wola współwłaścicieli nie będzie miała wpływu na możliwość dokonania podziału budynku. Współwłaścicielom nie pozostaje nic innego, jak byt w “małej” wspólnocie mieszkaniowej. Autor: Aleksandra Miąsko ***** Bądź na bieżąco! Polub mój profil na fb: About Latest Posts Jeżeli wpis jest dla Ciebie wartościowy, zachęcam do obserwowania mnie na +48 733 373 337Email: kancelaria@
Już wiele razy w naszym kochanym mieście Zamościu wybuchała awantura na temat lokalizacji nowego przystanku kolejowego . Początki sporu sięgają jeszcze lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy to właśnie po raz pierwszy pojawiła się propozycja , żeby pociągi zatrzymywały się w obrębie ulic: Peowiaków i Orlicz – Dreszera. Niestety, zaoponowało PKP i nie zostało to zrealizowane , ale temat raz na jakiś czas powracał. Obecnie również toczy się dyskusja na temat sposobu i profilu zagospodarowania tej ziemi. W ostatnim czasie wokół niewielkiej jakby się mogło wydawać inwestycji narósł poważny konflikt. Z jednej strony mamy gorących jej zwolenników w postaci pasażerów, miłośników żelaznych szlaków oraz większości kolejarzy czy nawet postronnych obserwatorów na ogół nie korzystających z transportu szynowego. Z drugiej strony nie mniejszą grupę przeciwników wywodzącą się generalnie z kręgów szeroko rozumianej władzy miejscowej. Ostatnio coraz częściej wypowiadają się na ten temat ludzie nie mający zielonego pojęcia o całej sprawie jak i o systemie kolei jako takim w Polsce. Głosy osób najbardziej doświadczonych i zainteresowanych schodzą na dalszy plan. Dlatego dochodzi tutaj do wielu niedomówień i przekłamań. Spojrzenie na strony konfliktu prowadzi do zaskakujących wniosków. Wszystko jest odwrócone do góry nogami. Z różnych opowieści my miejscowi kojarzymy sobie, że zawsze to ten Lublin jest niedobry i wysysa z Zamościa wszelkie życiodajne soki. I jest to jakaś prawda. Do stolicy województwa przeniesiona została już większość ważniejszych urzędów , instytucji czy nawet firm prywatnych. Na miejscu pozostały tylko mało znaczące oddziały czy ośrodki zamiejscowe, które stopniowo tracą swoją rangę , a niektóre nawet zostały już zlikwidowane. W dni robocze około 5 nad ranem wyjeżdża z Zamościa do Lublina cała armia zatrudnionych tam mieszkańców hetmańskiego grodu. Nieliczni przemieszczają się nawet pociągami, aczkolwiek najpopularniejsze są ciągle prywatne samochody lub komunikacja drogowa – busy. Inna sprawa to krążące na Zamojszczyźnie plotki o tym, jak to władze wojewódzkie blokowały lub blokują strategiczne dla naszego regionu inwestycje lub przedsięwzięcia. Niewątpliwie , coś jest na rzeczy , aczkolwiek patrząc z perspektywy niedoszłej inwestycji kolejowej przy ulicy Peowiaków dochodzimy do zupełnie przeciwstawnych wniosków. Z jednej strony: „ nie pozwalający nikomu zrobić krzywdy gospodarz ” – Prezydent Zamościa, który: „zawsze doradzi i pomoże , że o Mój Boże”. Z drugiej strony mamy mieszkańców wspomaganych o dziwo przez te niedobre władze lubelskie różnego szczebla. Totalna paranoja i to wbrew utrwalonym zwyczajom. I trzeba to tak przedstawić ze względu na szacunek dla ludzkiego trudu, doświadczeń i dokonań, które to są tłamszone w zarodku przez lokalną, małomiasteczkową biurwę. Próby wyjaśnienia tej destrukcyjnej, lokalnej urzędniczej niechęci nie przywołują jednoznacznych wniosków. Prezydent miasta jest tutaj osobą dominującą, jego postawa odbija się na kierownictwie czy nawet pracownikach niższego szczebla instytucji bezpośrednio czy nawet tylko pośrednio jemu podległych. Często jest tak, że osoby te nie mogą się przeciwstawić różnym złym tendencjom płynącym z góry, ale nie brakuje też w tym środowisku wszelkiej maści jaśniepańskich „lizy – dupów”, którzy zrobią wszystko, żeby tylko się władcy przypodobać. I stąd taka , a nie inna postawa i tak mało wyrazistych naszych radnych, stąd bełkot większości lokalnych mediów. Bo tak trzeba, bo tak wypada. Nie będę się już rozpisywał na temat absurdalnych zastrzeżeń konserwatorskich do lokalizacji przystanku w miejscu zaniedbanym i zarośniętym chaszczami, sąsiadującym z blokami , gierkowskim wiaduktem i przewodami ciepłowniczymi. Wydawać by się mogło, że ostatecznie się z nimi rozprawił Sąd Administracyjny. Nic bardziej mylnego, należy spodziewać się nowych zastrzeżeń, jak nie ze strony ochrony zabytków, to może… ochrony przyrody. Jak Wy nas tak, to my do Was tak! Taka tutaj panuje mentalność. I już słychać o tworzeniu kolejnych barier. Na przykład: ludzie rozpowiadają , że przy Peowiaków zostanie wybudowany od podstaw nowy dworzec kolejowy z pełną infrastrukturą a stary zostanie przekazany na rzecz miasta. W ten deseń rozmawiał ze mną ostatnio jeden mój znajomy prawnik. Musiałem mu bardzo długo tłumaczyć co i jak. Niektórym jest naprawdę ciężką zrozumieć , że w mieście może być kilka przystanków kolejowych. Wszyscy się przyzwyczaili, że w Zamościu jest tylko jeden dworzec PKP na Szczebrzeskiej. Niektórzy nawet usiłują protestować przed jego rzekomą likwidacją. A przecież kolej nie zamierza tego robić. Dworzec będzie pełnił dalej funkcje przystanku kolejowego i zatrzymywać się na nim będą wszystkie dojeżdżające do Zamościa pociągi. Z tym, że po uruchomieniu drugiego nie będzie to ich końcowy przystanek. Ten będzie zlokalizowany nieco dalej w samym centrum miasta przy sławnym niegdyś mini dworcu autobusowym PKS Starówka, na ulicy Peowiaków. Nie będzie to duża budowla , aczkolwiek proces inwestycyjny jest nieco skomplikowany, ponieważ należy wybudować infrastrukturę do przyjmowania i wyprawiania pociągów. Nie znam szczegółowych planów , pewnie są jeszcze w sferze wirtualnej , aczkolwiek potrzebny jest drugi tor obok szlakowego, nowoczesny peron , semafor oraz wszelkiego rodzaju urządzenia niezbędne do sterowania ruchem kolejowym. Istotnym zagadnieniem jest określenie długości peronu, tj. czy będzie on służył głównie do przyjmowania szynobusów czy może odprawiać się stąd będzie składy wagonowe a la HETMAN. W ramach peronu wybudowana powinna być oczywiście wiata , aczkolwiek bardzo skromna , w formie doraźnego zadaszenia przed wiatrem i deszczem. Nikt nie będzie tu fundował bliźniaczej poczekalni jak na Szczebrzeskiej, bo nie ma takiej potrzeby. Pamiętajmy, że przystanek ma być zlokalizowany w środku miasta. Dookoła cywilizacja a nie pustynia. Są sklepy, bary, hotele…przystanek autobusowy. Oczywiście, niezbędnym warunkiem jest zapewnienie odpowiedniego monitoringu , można też pomyśleć o niewielkim parkingu. To już są szczegóły. Na pewno nieprawdziwe są insynuacje Tygodnika Zamojskiego o tym, że jakoby Zakład Linii Kolejowych chciał miastu przekazać do utrzymania dwa dworce : na Szczebrzeskiej i ten planowany przy Pewowiaków. W tej chwili znacznie zmieniły się standardy obsługi podróżnych i generalnie wystarczy zabezpieczyć im skromne aczkolwiek solidne zadaszenie. Większość a w zasadzie wszystkie budynki dworcowe na naszym terenie nie pełnią już funkcji stricte kolejowych. Wymienić wystarczy dworce w : Ruskich Piaskach, Izbicy, Krasnymstawie , Szczebrzeszynie czy Zwierzyńcu. Zamknięte są one na głucho w oczekiwaniu na najemców lub nabywców. Analogicznie jest także z budynkiem dworcowym w Bełżcu , w którym co prawda zlokalizowane są jeszcze pomieszczenia obsługi stacji, ale odprawa podróżnych przeszła już do lamusa. Przyzwyczailiśmy się do nabywania biletów w pociągach u obsługi, aczkolwiek czekamy z niecierpliwością na uruchomienie biletomatów. Coraz powszechniejsze są bilety kupowane przez internet. Minimum dziennikarskiej rzetelności wymagałoby żeby po pierwsze: wiedzieć, że ZLK jako oddział PKP PLK nie ma nic do powiedzenia w sprawie budynku dworca którym administruje PKP SA , a po wtóre żeby wiedzieć iż dworzec i przystanek to dwie odrębne rzeczy. Na dobrą sprawę najbliższy dworzec mamy w Chełmie czy Lublinie. Namiastkę dworca w Rejowcu Fabrycznym. Na Roztoczu takich obiektów nie posiadamy. Są stacje, ale to co innego. Oczywiście PKP ma i tutaj w swoim władaniu kilkanaście budynków pełniących niegdyś funkcje dworcowe, o których już zresztą wyżej pisałem. Podobnie , jak w całej Polsce zastanawiają się co z nimi teraz zrobić. Niewątpliwie, w pierwszej kolejności kolej będzie chciała je przekazać samorządom lokalnym, na pewno pod różnymi obwarowaniami. No, jak to na kolei. Ale przecież nikt nie będzie nikogo zmuszał do przejęcia tych budynków. Jeśli miasto oleje budynek dworcowy na Szczebrzeskiej, to PKP będzie chciała zapewne go sprzedać. Trudno przewidzieć , jakie będzie zainteresowanie , ale niewątpliwie lokalizacja obiektu jest atrakcyjna. Ale jak i to nie wypali, to już zmartwienie kolei. Temat zagospodarowania dworca, w przypadku przejęcia przez miasto jest odrębną sprawą. Można zakładać otwarcie poczekalni, ale raczej niewielkiej. To nie są czasy, kiedy koczuje się w takich miejscach wiele godzin w oczekiwaniu na pociąg., aczkolwiek zdarzały się już takie historie minionego lata. Obiekt ma bardzo dużą kubaturę, którą trzeba będzie w jakiś sposób wykorzystać. Można pomyśleć o informacji turystycznej, tanim hostelu czy nawet małej namiastce pobliskiego zoo. Jedno jest pewne – od przybytku głowa nie boli. Na pewno jednak nie wrócą dla tego budynku czasy minionej , kolejowej świetności i zdecydowanie zmieni on swoje zasadnicze funkcje. Myślę, że nie warto sobie tym teraz zaprzątać głowy. Są poważniejsze problemy. Jeśli władze lokalne tak bardzo martwią się losem podróżnych , niech dogadają się z koleją w celu sfinansowania postawienia budki – zadaszenia na peronie przy Szczebrzeskiej. No i jeszcze niech załatwią otwarcie drzwi do dworcowego kibla. A do pilnowania dobytku zagonią miejscowych sokistów we współpracy ze strażą miejską. Poczekalnią zarządza kolejowa Spółka, która ma za zadanie zarabiać. Czy miasto chciało by partycypować w kosztach np. ogrzewania tego lokalu? Bardzo interesujące. Nawiązuje tutaj do ostatniej interwencji Prezydenta Zamościa w celu otworzenia dworcowej poczekalni. A co będzie, jak (idąc za ciosem) otwarcia własnej poczekalni zażądają władze gminy Nielisz. A na dworcu w Ruskich Piaskach straszy….zamknięty pies! Czy mieszkańcy Wólki Nieliskiej są gorsi od tych z Zamościa? Niewątpliwie wszyscy by chcieli czekając na pociąg posiedzieć w cieple , przy filiżance herbaty, czytając kolorową prasę…. Ale z drugiej strony , wiadomo, że taki luksus kosztuje. Póki co , nie stać nas na to. Standardem powinna być za to stosunkowa łatwa dostępność do usług przewozowych , która sprowadza się do hasła: budujemy przystanki wszędzie, gdzie się da. Podróżni i tak pojawiają się tuż przed odjazdami pociągów. Chodzi o to , żeby nie mieli dalekiej drogi z domu na peron. A najeść i wysikać to się można w mieszkaniu albo w pociągu. Mamy w końcu zamknięty obieg toalet. Za to warto zastanowić się nad mini parkingami a nawet stojakami dla rowerów. Dlatego też nikt nie dąży do stawiania budynku z wypasioną poczekalnią na ulicy Peowiaków w celu przekazania go miastu. Planowane jest raptem tylko wybudowanie peronu w całości administrowanego i utrzymywanego przez PKP PLK w ramach obowiązków statutowych spółki Zadaniem miasta w tym zakresie jest usunięcie barier prawnych i dorzucenie co nieco kasy do projektu , jak to robiły gminy przy budowie nowych przystanków ( wkład własny ) , a także uporządkowanie terenu sąsiadującego z działkami kolejowymi. Nie są to wygórowane wymagania. Dziwne jest też , jak to w Zamościu nagle wszyscy zaczęli się umartwiać na dolą podróżnych , którzy wbrew przeciwnościom losu i tak tymi pociągami jeżdżą, nie patrząc na mróz czy ziąb, ani brak toalety na stacji. Za to nikt nie przejmuje się losem pasażerów komunikacji prywatnej busowej, którzy dopiero od niedawna mają do swojej dyspozycji niewielkie zadaszenie przystankowe, jedną drewnianą ławkę na świeżym powietrzu a do toalety muszą chodzić aż na drugą stronę ulicy Wyszyńskiego pod osiedlowe berberysy i świerki. A przydały by się tutaj koksowniki w zimie czy knajpa z prawdziwego zdarzenia….No bo o kasie biletowej to chyba ci ludzie nawet nie marzą. Analogicznie, jak na kolei – bilety nabywa się w samochodach. Wszyscy to zaakceptowali. Na zakończenie pytanie: ile jeszcze będzie trwać ta cała szopka? Ja już mam tego dosyć, a na dodatek jest mi ogromnie wstyd za miejscowych gnuśnych decydentów. Patrząc z boku widzimy , że te ich problemy są bardzo śmieszne. Wyłazi prowincjonalizm i niekompetencja. Podziwiam tutaj kierownictwo lubelskiego ZLK za konsekwencje i upór, ale zdaję sobie sprawę, że są pewne granice i taki beton szybko nie skruszeje. Podejrzewam , że kolejnym etapem będzie powołanie przez Prezydenta Rady Transportu Kolejowego , z konserwatorami zabytków i przyrody na czele. Jest ci u nas ciał doradczych dostatek , a brakuje właśnie tego konkretnego. Wspomniana Rada odradzi wybudowanie przystanku , tym razem ze względu na degradację walorów florystycznych i wszystko zacznie się od nowa. Przekleństwo chińskie głosi: obyś żył w ciekawych czasach! Tylko co ja złego zrobiłem Chińczykom?
głową muru nie przebijesz